poniedziałek, 11 marca 2013

Urodzinowa toaletka i organizacja kosmetyków :)


Witajcie :)

Dziś będzie post trochę prywatny ale powiązany kosmetycznie.  Obchodzę dziś już 33 urodziny i postanowiłam sprawić sobie coś o czym zawsze marzyłam ale jakoś nie udało mi się tego marzenia spełnić. Zawsze chciałam mięć własną , małą toaletkę na najpotrzebniejsze kosmetyki. Do tej pory upychałam je w komodę w łazience ale już strasznie męczył mnie brak miejsca do robienia makijażu. Każdy pretekst jest dobry więc zakup toaletki przypisałam dzisiejszym urodzinom. Wertowałam allegro i sklepy internetowe przez kilka dni i w pewnym momencie miałam już dość. Ostatecznie zdecydowałam się na toaletkę białą, musiała mieć min 4 szufladki. Szukałam i znalazłam......




 
 
Moja toaletka ma 2 szufladki w górnej części i 2 trochę większe w bazowym korpusie. Oczywiście jeśli ktoś posiada mnóstwo kosmetyków to nie ma opcji się w nią zmieścić. Ja chciałam taką na podstawowe kosmetyki do codziennego makijażu i do tego ona jest idealna.
 
W jednej z mniejszych szufladek umieściłam korektory, bazy pod cienie itp. Druga to pomadki i balsamy do ust.
 

 

 
 
NA toaletce sporo produktów stoi luzem, kremy bb, meteoryty , paletka UD naked2 ( jedna z moich ulubionych), pędzle, rozświetlacz, pojemnik z błyszczykami i tuszami do rzęs.
 
Na niższym piętrze mamy pudełeczko z różami i bronzerami. Luzem mam mój ulubiony puder prasowany Korres, róż i krem nawilżający oraz odsypkę pszczółek.
 
 
 
 
 
Dolne szuflady to istny mix produktów. W jednej schowałam podkłady, bb kremy, minerały ( z którymi przechodzę istne katusze ale przygotowuję o nich oddzielny post). Druga to produkty do oczu, cienie, eyelinery, paletki magnetyczne.
 
 
Dla spostrzegawczych obcięłam moją gąbkę bo niestety popękała ale nadal nakłada mi się nią podkład idealnie. Chyba jednak najwyższy czas na bb blender :):):)
 
 
W górnej części mamy duże , owalne lustro ozdobione identycznym ornamentem który jest na szufladach. Jest fajne ale ja mam moją miniaturkę do preczyjnych elementów :)
 
 
 


 
 
Reszta kosmetyków mieszka w komodzie malm a kremy w pudełku które otrzymałam na urodziny od męża rok temu :)
 
 
 
 
 
I rzut na toaletkę w sypialni. Do kompletu jest stołeczek.
 
 
 
Chętnie poczęstowałabym Was tortem. Sama sobie życzę wielu czytelników i obserwatorów. Mam nadzieję, że moje posty będą coraz ciekawsze i pomocne w poszukiwaniu kosmetyków.
 
 
 
Pozdrawiam, Aga :)
 
 
 
 

niedziela, 10 marca 2013

Inglot - puder czy róż?


 Witajcie :)

Ostatnio przechodząc obok stoiska Inglot skusiłam się na kilka rzeczy. Na początku miałam kupić tylko błyszczyki ale oczywiście kilka innych produktów wpadło mi w oko. Jednym z nich jest sprasowany puder który według mnie jest różem . W pudełeczku mamy 5 kolorów , największym i bazowym kolorem jest róż w odcieniu  a'la koralu.


 
 



Ostatnio mam słabość do akcentowania policzków dość wyrazistymi odcieniami. Znów zakochałam się w Horizon z Chanel i ten puder z Inglota trochę przypomina mi jeden z kolorów paseczków. Przyznaję z ręką na sercu , że kupiłam go dla opakowania i zestawu ładnych kolorków. Nie byłam pewna czy nada się na moje policzki ale jednak  się polubiliśmy.



 
Porównanie Inglot z Horizon Chanel

 
Na opakowaniu mamy napisane , że to puder do ciała i twarzy. Nie wiem którą część mojego ciała miałabym malować takim różem oprócz policzków? Hmmm.........
 
Kupiłam go wiedząc ,że użyję jedynie jako różu.
Produktu jest naprawdę dużo, 9g , zamkniętego w funkcjonalne, proste pudełeczko.
 
 
 
 
Puder ma całkowicie matowe wykończenie, nie posiada drobinek. Próbując go zeswatchować , wygląda na dość mało napigmentowany ale na policzku zachowuje się zupełnie inaczej dając ładny , intensywny kolorek.
 
 
 

 
 
Róż utrzymuje się cały dzień ,  nie tworzy plam. Na zdjęciach nałożony na podkład wyrównujący kolor też z Inglota plus Meteorki 01.
 
Jestem bardzo zadowolona z tego produktu.  Myślę , że ładnie będzie wyglądał też latem na opalonej buzi.  Cena 40zł.
 
Moja kolekcja róży powiększa się w zastraszającym tempie :):):) Ale nawet to mi się podoba :)
 
 
Pozdrawiam :):):) Aga.

wtorek, 5 marca 2013

Wibo Growing Lashes mascara



Witajcie :)

Niedawno zorientowałam się , że na blogu brakuje u mnie recenzji tuszu do rzęs. A to podstawa w moim makijażu. Jako posiadaczka mega krótkich, rzadkich i prawie niewidocznych rzęs mogę być dobrym egzemplarzem pokazowym. Nie trudno wyczarować firanki jak się ma naturalnie piękne rzęsy. Mnie natura jednak ich poskąpiła więc ratuje mnie tylko i jedynie tusz.

Ostatnio  moim najczęściej używanym tuszem był Armani Eyes to kill, całkiem fajny ale cudów u mnie nie zdziałał. Testuję zarówno tusze z górnych półek cenowych jak i te ze znacznie niższych. Nie ma reguły, trzeba testować i szukać . Dziś chciałam pokazać kilka zdjęć rzęs z przypadkowo kupionym w Rosssmanie tuszem Wibo Growing Lashes.



 


 
 
 
Na kilku blogach natknęłam się na tą mascarę więc postanowiłam sprawdzić ją sama, szczególnie , że kosztuje ok 10zł.
 
 
Konsystencja nie jest ani gęsta ani lejąca.  Dość wygodna w użytkowaniu. Szczoteczka mała, silikonowa.
 
 
 
Moje oko "nagie". Widać marniutkie rzęsy.
 
 
 
Rzęsy pomalowane ok 2 -  3 warstw.
 

 
 
Tusz po 8h pracy.
 

 
 
DLa porównania na oku Armani Eyes to kill.
 
 
Co mogą powiedzieć o Wibo ? Jak na tusz za 10zł to jest całkiem przyzwoity. Nie kruszy się i nie rozmazuje . Dość łatwo się nakłada choć trochę skleja rzęsy. Prawdą jest ,że ja akurat lubię takie mocno wytuszowane, ociekające tuszem rzęsy :):):)
 
 
Myślę , że jest wart wypróbowania jako tania alternatywa dla górnej półki. Z tego co pamiętam dobrze wspominałam YSL effect faux cils, kusi mnie przetestować Clinique ale to już inne ceny. Myślę , że posiadaczki delikatnych rzęs też powinny być zadowolone. Tusz oczywiście ma też swoje wady, myślę , że mógłby lepiej rzęsy rozczesywać i rozdzielać ale  ja jestem z niego zadowolona i zamieszkał już w pudełku z innymi tuszami i błyszczykami .
 
 
 
 
 
A może Wy macie jakąś perełkę wśród tuszy , szczególnie polecaną dziewczyną tak jak ja z krótkimi rzęsami??
 
Będę wdzięczna za podpowiedzi.
 
Pozdrawiam AGA :)
 
 
 
 
 
 

środa, 27 lutego 2013

WIBO pomadka nawilżająca


Cześć dziewczyny :):):)

Będąc ostatnio w Rossmanie zainteresowała mnie pomadka Wibo z serii Eliksir. Opakowanie ma dość toporne ale w miarę funkcjonalne. Szukałam akurat jakiejś niedrogiej pomadki przypominające trochę efektem błyszczyk. Przechodząc obok szafy Wibo przypomniałam sobie ,że czytałam pozytywną notkę na jakimś blogu właśnie o tej pomadce. Ponieważ jej cena to tylko 8,90zł , postanowiłam kupić w ciemno.



 
 
 
Miałam spory problem z kolorem. Na pierwszy rzut oka wydawał mi się dość ciemny. Pozostałe kolory ( jest do wyboru 9) to już w ogóle totalna abstrakcja.  Czerwienie, róże , fiolety, cała gama. Na początku byłam trochę przerażona ale po wypróbowaniu na dłoni moje zdziwienie trochę zmalało. Okazało się , że właśnie przez efekt zbliżony do błyszczyka te kolory na ustach nie będą już wyglądały tak intensywnie.
 
Wybrałam odcień nr 5. Coś co w opakowaniu bardziej przypomina brąz  na ustach jest raczej różem. Kolor jest dość neutralny i raczej nie zrobimy sobie nim krzywdy.


 
 
Pomadka bardzo przypomina mi tą z Celia.  Mam nadzieję , że nie połamie się tak szybko jak w.w....
 
Pomadka na ustach daje dość dobry efekt nawilżenia, kolor lekki. Musicie jednak wiedzieć , że szminka ta uwidoczni suche skórki jeśli takowe macie. Zbierze się na lini łączącej usta i będzie wyglądać nieestetycznie.
 
Jest na to jednak sposób.  Niedawno na blogu Zośki z "Zośka i jej Świat" znalazłam fajną radę. Na usta nakładamy grubą warstwę balsamu, po kilku minutach masujemy je szczoteczką do zębów. Suche skórki ładnie zejdą. Teraz można nałożyć ulubioną pomadkę :) Sprawdziłam i działa.
 

 
 
Trwałość jest podobna do Celi. U mnie zostaje ok 1-2h ( zależnie czy coś jem i ile mówię). Ale ja szybko zjadam wszystkie pomadki i błyszczyki.
 
Na pewno nie jest to produkt bez wad ale powiem szczerze że nie żałuję tych wydanych 9zł bo pomadkę na pewno zużyję :)
 
Może polecicie mi inne pomadko -błyszczyki w kolorach neutralnych?
 
Pozdrawiam  Aga :)
 

Rozdanie u Marti z BeautyandMac !



Cześć wszystkim !!!

Czasem na blogach zdarzają się naprawdę kuszące rozdania. Jeśli ktoś ma sporo szczęścia może zdobyć bardzo wartościowe ( czasem zupełnie poza naszymi możliwościami finansowymi) kosmetyki. Takie rozdanie otworzyła właśnie Marti z bloga BeautyandMac  .

Tu link  http://beautyandmac.blogspot.com/2013/02/rocznicowe-rozdanie.html



Muszę przyznać , że każda z tych rzeczy powoduje u mnie przyśpieszenie rytmu serducha :)

W skład zestawu wchodzą:

  • Guerlain Calligraphy Eye & Lip Palette - paleta do oczu i ust z limitowanej świątecznej kolekcji
  • Dior 453 Rose Vamp - lakier do paznokci
  • Lush Ponche - płyn pod prysznic z limitowanej świątecznej kolekcji (100 ml)


Ja zaraz się zgłaszam. Szczęściu trzeba pomagać. Was też zapraszam do konkursu.

Pozdrawiam. Aga :)

sobota, 23 lutego 2013

Róż Korres - jestem na TAK !

 Witajcie !!

Jeśli czytałyście mojego bloga choć troszkę wiecie , że lubię róże do policzków.  Dziś słów kilka o różu Koress który jakiś czas temu dołączył do mojej kolekcji.




 
 
Koress już raz się u mnie sprawdził. Ich puder prasowany do cery mieszanej to mój Hit.  Postanowiłam wypróbować inne produkty. Dokupiłam właśnie ten róż oraz cień do powiek o którym opowiem innym razem.
 
Róż zakupiłam na Truskawie za ok 37zł. Jest spory, 7g, zapakowany w bardzo estetyczne pudełeczko z dużym lusterkiem. Produkty tej greckiej firmy są również dostępne w Sephorze ale tu ceny są zdecydowanie wyższe.
 
Wybrałam kolor nr 16  PINK.
To brudny,  chłodny róż. Kolor jest dość delikatny, na buzi możemy nim uzyskać efekt zdrowego, naturalnego rumieńca.
 
Faktura jest bardzo aksamitna.  Na pewno nie ma w nim brokatu. Uzyskujemy lekki świetlisty efekt.
 
 
 



 
 

 
 


Kolor nakłada się łatwo, pozostaje na twarzy dość długo ( choć wydaje mi się , że krócej niż róże Chanel). Nie tworzy placków.  Nakładam go przy użyciu mojego ulubionego pędzla Hakuro H24



 
 
 






Będzie idealny do codziennego makijażu, także dla osób początkujących.







Podsumowując , róż bardzo mi się spodobał, daje kolor który lubię , łatwo się aplikuje, nie ściera. Zdecydowanie jest to kolejny produkt Korres który polubiłam.



 
 



Znacie, lubicie produkty  Korres?  Może polecacie jakiś inny ich produkt?  Ciekawi mnie  podkład płynny.....

Pozdrawiam  AGA :)