środa, 16 stycznia 2013

Pierwsze zakupy w 2013

 Witajcie.

Styczeń okazuje się całkiem udanym miesiącem zakupowym. Od czasu do czasu wchodzę do Sephory i Douglasa i podpatruję co ciekawego stoi na półkach. Ostatnio odkryłam też bardzo fajne produkty bebeauty z Biedronki. Moja lista kosmetyków do testowania znacznie się wydłuża ale jak przejść obojętnie obok takich smakołyków kosmetycznych... :)


 
W Douglasie udało mi się znaleźć ten zestaw ( krem, tonik i żel myjący do cery mieszanej) za 119zł. Bardzo chciałam wypróbować Biotherm , szukałam nawilżacza i padło na  ten. Zobaczymy czy sprawdzi się u mnie.
 
 
W Sephorze skusiłam się na zapachy od Mango , Lady Rebel. Nie mogłam się zdecydować który wybrać, czarny czy  różowy , więc wzięłam dwa.  I całe szczęście bo zapachy bardzo mi się podobają a w zestawach mamy dodatkowo  spore balsamy do ciała :) Jak się nie skusić skoro zestaw kosztuje 49zł.
 
 
W moje łapki trafił też mój pierwszy tusz Benefit.  49zł.
 
 
 
Na pewno nie jestem lakieromaniaczką ale moja skromna kolekcja lakierów ograniczała się do neutralnych barw i potrzebowałam odmiany. Szukałam lakierów do zdobień , akcentów. Miały mieć błysk. Z pomocą przyszły mi nails inc ( sephora  3 za 29zł) i tk maxx 5 za 27zl i 2 za 12zł ( szczególnie zaintrygował mnie żółty kolor ). Moje chęci na błyskotki zostały zaspokojone :):):)
 
 
 
 
 
Biedronka zaproponowała bardzo ciekawe produkty  BeBeaty.  Micelarny żel do mycia i demakijażu już zdążył stać się moim ulubieńcem ( na opakowaniu napisane jest do cery wrażliwej i suchej ale na mojej mieszanej też sprawdza się świetnie) . Cena ok 4,5 zł.  Polecam wypróbować też płyn micelarny, cena ok 5zł., naprawdę nieźle radzi sobie z oczyszczaniem i demakijażem.  Szersza recenzja tych produktów pojawi się wkrótce :)
 
 
 
 
W końcu i ja będę mogła się przekonać o jakości tak popularnych ostatnio kosmetyków Balea :)
 
 
 
Nie ma co się ociągać , trzeba testować :)
 
A jak u Was styczeń?  Odpoczywacie po szale grudniowych zakupów czy już wpadłyście w wir nowości i szukania perełek ?
 
Pozdrawiam Aga
 

poniedziałek, 14 stycznia 2013

TheBalm Hot Mama


Witajcie :)
Dziś ciąg dalszy mojej fascynacji produktami Thebalm. Oto  róż/cień HOT MAMA. Opakowanie bardzo typowe dla marki the balm bardzo mi się podoba, zresztą nazwa też :)


 

 
 
W pudełeczku otrzymujemy sporo produktu, 7,08g a do tego róż jest bardzo wydajny. W środku znajduje się poręczne lusterko.
 
SKŁAD



 

 
 
 



 






 
 
 
Jeśli chodzi o kolor to jest on raczej ciepły. Ja widać na powyższych zdjęciach to taki brzoskwiniowo-różowy  kolor z nutą złota. Kolor bardzo ciekawy. Na policzkach efekt można stopniować, wcale nie jest bardzo ciemny. Jeśli wybierzemy ten produkt możemy już nie używać rozświetlacza bo minimalne rozświetlenie otrzymamy już hot mama.
Nie ma tu nachalnych drobinek lub co gorsza brokatu, owo rozświetlenie jest bardzo subtelne.
Kolor ten nadaje nam takiego naturalnego rumieńca, bardzo ożywia cerę. Utrzymuje się na skórze, długo i nie robi placków. ( musiałam się sporo namachać aby pokazać go na buzi).
 
 
 
Jak pisze producent można go też używać jako cienia do powiek. Można ale ja tego akurat nie robię. Jednak jeśli ktoś lubi takie różowo-brzoskwiniowe powieki to czemu nie :)
 
Róż nakładam pędzlem hakuro H24, wydaje mi się do niego idealny :)
 
 
Standardowa cena ok 50zł , ja swój nabyłam w promocji za 35zł  i uważam , że jest wart tej ceny. Kolejny dobry produkt Thebalm. 
Zna go ktoś? Też używa?
Pozdrawiam. Aga.

niedziela, 6 stycznia 2013

TheBalm Mary-Lou Manizer rozświetlacz idealny?

Witajcie dziś po raz drugi :)

 
 
Ponieważ mam chwilkę czasu chciałam Wam przedstawić mój niedawny nabytek, rozświetlacz TheBalm Mary-Lou Manizer. Uwielbiam rozświetlacze do twarzy , szczególnie te które dają efekt tafli wody. Do tej pory używałam proszkowanego produktu Kryolan- dark beige. Jestem z niego bardzo zadowolona ale daje bardzo, bardzo mocny efekt, idealnie nadaje się do ciała , dekoltu ale na twarzy trzeba uważać aby nie przedobrzyć. Bardzo często używany jest do sesji zdjęciowych bo można nim uzyskać spektakularny efekt. 
Potrzebowałam czegoś dającego podobny efekt ale w mniejszym stopniu, bardziej stonowanym.  Wiedziałam ,że istnieje Mary a ponieważ bardzo polubiłam się z bronzerem bahama mama thebalm postanowiłam wypróbować ich następny produkt.




 
 
 
Dzięki uprzejmości Dimiti z bloga http://dimipedia.blogspot.com/ mogłam kupić produkty Thebalm z 30% zniżką w MArio :)  Jeszcze raz wielkie dzięki  Dimiti !!!
Oprócz rozświetlacza dokupiłam 2 róże : cabana boy i hot mama , ale o nich będzie oddzielny post :)

Rozświetlacz jest drobno zmielony, nie ma w sobie brokatu. Zapakowany jest w metalową puderniczkę z bardzo apetyczną panią na wierzchu :):):) W środku całkiem spore lusterko. Produktu otrzymujemy 8,5 g, bardzo dużo bo  jest wydajny.

Szukałam właśnie takiego delikatnego rozświetlenia, można używać go nad kości policzkowe, pod łuk brwiowy itp . Do rozświetlacza używam pędzla z Real Technics ( ten do różu z zestawu The core). Idealnie sprawdza się w tej roli.

Skład :  Mica, Isoeicosane, Polyethylene, Boron Nitride, Polyisobutene, Ptfe, Silica, Synthetic Wax, Dimethicone, Titanium Dioxide, CI 77891, Iron Oxides CI 77491.



 
 
 
 
Cena : Ja zapłaciłam 35zł w promocji.
Fajny produkt, już się polubiliśmy.
 
Znacie kosmetyki Thebalm? Lubicie? 
 
Pozdrawiam Aga :)
 
 
 


Balsam Palmers- nowy hit do ust !

Witajcie :)
 
Jak pewnie wiecie uwielbiam balsamy do ust. Ostatnio trafiłam na coś rewelacyjnego więc spieszę Wam o tym donieść. Mowa o balsamie do ust Palmers. Wybrałam smak kakaowo-wiśniowy ( jest jeszcze wersja kakaowo-miętowy) . Pachnie i smakuje przepysznie !
 
 
 
 
 
 
 
Balsam można kupić w aptekach i sklepach internetowych , ja swój zamówiłam przypadkiem bo głównie chciałam wypróbować balsam z Q10 do ciała. Zakup okazał się strzałem w 10!
 
Produkt zapakowany jest w plastikową tubkę z tzw " dziubkiem". Konsystensja balsamu jest dość gęsta, nie leje się . Co bardzo rzadko spotykane w ogóle nie klei ust. Pięknie nawilża. Stosuję codziennie na noc i często w ciągu dnia. Można położyć go na pomadkę.
 
 

                                

Jak widać na zdjęciu balsam jest bezbarwny, sprawdza się rewelacyjnie, nie roluje się , długo pozostaje na ustach. Koszt 11-13zł. ( 10g)
Polecam go wypróbować wszystkim balsamomaniaczkom i nie tylko. A zapach jest słodki ale nie mdły. Jak go używam to mój mąż mówi , że cały czas czuje ode mnie kakao:)

Skład: Petrolatum, Theobroma Cacao Seed Butter, Tocopheryl Acetate, Flavor , Saccharin.

Polecam. Pozdrawiam Aga :)

wtorek, 1 stycznia 2013

SEPHORA podsumowanie 30% szaleństwa :) Korres puder prasowany .


Witajcie :)

Po pierwsze chciałam Wam bardzo serdecznie życzyć Szczęśliwego 2013 roku. Mam nadzieję ,że będziecie do mnie zaglądały i zostaniecie na dłużej. Dziękuje za każde odwiedziny na moim blogu:)

Aga.

Nareszcie skończyła się promocja w Sephorze bo zawitałam tam 3 razy a jakby trwała dłużej to pojechałabym pewnie i raz jeszcze bo zapomniałam o niektórych rzeczach. Ale może jeszcze coś wymyślą aby przyciągnąć klienta:):)



 
 
 
Postanowiłam kupić  rzeczy których jeszcze nie testowałam a które kusiły mnie od pewnego czasu.
Wiedziałam , że na pewno kupię Meteoryty Guerlain o czym pisałam w poprzednim poście.

Po obniżce kosztują ok 150zł.  Ja ostatecznie wybrałam wersje nr1 teint rose.  Lubimy się i zostają ze mną . Kusi mnie jeszcze wersja prasowana.



Ostatnio przeszłam prawie zupełnie na puder sypki Ben Nye jednak moja chęć do testowania innych produktów skusiła mnie do zakupu pudru w wersji prasowanej. Już prawie miałam w koszyku Clinique żółty ale ostatecznie Pani Sephorzanka skusiła mnie na puder greckiej firmy Korres. Dobrała mi najjaśniejszy kolor, sama zaproponowała pędzel i mogłam się sama umalować a ona to potem trochę poprawiła . Efekt mi się spodobał i produkt wylądował w moim koszyku. To wersja matująca dla cery mieszanej lub tłustej. Jest bardzo drobno zmielony , taki delikatny choć zbity. Minusik mały to cena . Po zniżce ok 110zł ale sądzę , że wystarczy na długi czas. Puder ma 10g i jest ważny 36mcy od otwarcia.

 

 
Revlon Colorstay 180 , Korres puder, Meteorytki, Thebalm bahama mama.
 

 
Szukałam też neutralnego ale nie zupełnie niewidocznego koloru pomadki. Wybrałam Dior nr 296 . Miałam kiedyś tą pomadkę w innym kolorze ( 292) i byłam bardzo zadowolona. W promocji kosztowała 98zł.
 
 
 
Całkiem przypadkiem w moim koszyku wylądował błyszczyk Sephora. Nie wiem co mnie podkusiło aby go kupić. Jest ok ale miałam lepsze. Cena ok 30zł
 
 
 
 
 
Pod koniec wyprzedaży znalazłam informację , że firma Urban Decay wypuszcza na polski rynek paletkę  Naked2. Wyczytałam na blogu 4Premiere , że paletki są w Łódziej Manufakturze, więc pojechałam i udało mi się jedną kupić. Już jestem po pierwszych testach. Kolorki uniwersalne, lubię takie neutralne. Na pewno się przyda. Cena w promocji ok 132zł , w zestawie razem z miniaturką błyszczyka choć wolałabym bazę pod cienię raz dwustronnym pędzelkiem. Ale nie ma co narzekać :)
 
 
Jakoś nie miałam szczęścia do zestawów kremowych. Po przeczytaniu na blogu White Praline o dobrodziejstwie kosmetyków Rexaline bardzo chciałam je wypróbować. Niestety łódzkie Sephory świeciły już pustkami ale zestaw  udało mi się jednak zdobyć ale przyjedzie do mnie za kilka dni. Po testach podzielę się z Wami opiniami. Promocja bardzo duża , za krem na dzień  , na noc  i pod oczy 99zł z 339. Zobaczymy co to za cudeńka :)
Kilka próbek do testów
 
 
Zakupy uznaję za udane. Teraz czas na dłuższe testy.
A Wy też poszalałyście, skusiłyście się na coś czy dzielnie zostałyście w domu aby nie kusić oczu :)?
 
 
Pozdrawiam Aga